Wielokąt
Długo nie musieli jej namawiać i wkrótce nastroje były jeszcze bardziej luźne. Jan, jako że pracował głównie za granicą, przywiózł z ostatniej podróży wysokiej jakości haszysz. Albert wyciągnął z ukrycia fajkę wodną i impreza zaczęła się na całego. Czas dziwnie zwolnił, wszelkie problemy zniknęły, zaś wszystko naokoło było tylko źródłem radości. Jadwiga zauważyła, że Albert zaczął całować żonę i ją pieścić. Gdy ich tak obserwowała, poczuła, że Jan całuje jej szyję, a ręce błądzą mu po całym jej ciele. Nigdy wcześniej nie była w takiej sytuacji, by w miejscu akcji było więcej osób niż dwie, aczkolwiek wcale nie chciała uciekać…
Towarzyszące im w pokoju małżeństwo dość szybko przeszło do sedna sprawy, im zaś – jako, że robili to przecież po raz pierwszy – zajmował to nieco więcej czasu. Jednakże po pół godzinie obie pary nie miały już żadnych zahamowań. Dziwna to była sytuacja – robili to we dwoje, w pokoju było ich czworo, a ona czuła się jak w trójkącie. Albert zerkał na nią cały czas, a ona na niego.