Wiara
Już nigdy więcej nie chciałabym stracić wiary. Wiary w to, że Bóg mnie kocha. Uświadomiłam sobie, że takim podejściem mogłam Go tylko zranić. I nie ważne, jakie życia prowadzą wszyscy wokół, ja jestem odpowiedzialna za swoje. To moja indywidualna sprawa i nie ma sensu porównywać się z innymi. Ponieważ tak naprawdę nie wiem i nie dowiem się nigdy, jaką mają relację z Bogiem. Zanim spojrzę na innych, powinnam dobrze zajrzeć w głąb siebie. Uporządkować to, co trzeba, a przede wszystkim nie rzucać się jak ptak w klatce krzycząc na Boga. Nie do, ale na Niego. Nie mogę zakładać, że jedynym Jego celem jest zniszczenie mnie, albo przynajmniej regularne robienie sobie ze mnie żartów.
Przechodziłam takie etapy, czasem do tej pory w chwilach niepowodzeń zdarza mi się zarzucanie Mu braku miłości. Pora zacząć dziękować za wszystko i prosić o łaski. Przez te kłody rzucane pod nogi On uczy mnie siły i tego jak radzić sobie w ciężkich sytuacjach. I wierzę, że w pewnym momencie odetchnę pełną piersią. I za to Mu dziękuję.