lut 19 2010

Folwark Misia

Miś miał swój prywatny folwark. Prywatny folwark za pieniądze podatników. Ale co tam, nie było mowy o wyrzutach sumienia czy coś w tym stylu. W przeliczeniu na jednego podatnika to grosze, a tu chodziło o coś więcej. O uszczęśliwienie jego Pani. Chciała wykładzinę, miała wykładzinę. Chciała panele, to miała panele. Bał się grymasu niezadowolenia czy zniecierpliwienia na jej twarzy, ale jeszcze bardziej przerażał go ten mały, nieskomplikowany przedmiot. Wyrocznia. To wahadełko sterowało jego życiem. Na zewnątrz niezależny, pewny siebie, a tak naprawdę Miś drżał jak zastraszone dziecko, gdy Pani brała wahadełko do ręki.

Grafika - blogchemistry.com.